Fan czy hejter – kogo trzymać blisko siebie?

Stare porzekadło mówi: strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam. W social mediach wszelkie działania dążą w przeciwną stronę. Jeden hejter potrafi przyprawić nas o podwyższone ciśnienie. Jednak czy słusznie powinniśmy się ich bać? Czy nie lepiej poświęcić czas swoim hejterom, a fanów trzymać na dystans?

Hejter czyli specjalista od szumu i zamętu

Na pierwszy rzut oka może wydać się to niedorzeczne. W końcu jedynym celem hejtera jest zdyskredytowanie naszej marki, nas samych albo po prostu pokazanie, że nasz profil na facebooku jest nic nie warty. Po co więc nam ktoś taki, kto wprowadza tylko zamęt? No właśnie, o zamęt ten tu chodzi.

Fan czy hejter?

Człowiek to nie maszyna

Pewnie niejeden z Was wchodzi rano na facebooka z lekkim drżeniem rąk i przyspieszonym biciem serca. Czy na pewno wszystkie posty były poprawne? Czy w treść nie wkradł się jakiś błąd ortograficzny? Największą bowiem zmorą administratora stron na facebooku jest post, który pociągnie za sobą lawinę hejtowych wpisów. Codziennie starania o perfekcyjne, wymuskane, zabawne wpisy zostają zaprzepaszczone przez jeden mały błąd. Takie posty od razu są wyłapywane i udostępniane innym. Rozprzestrzeniają się w tempie błyskawicy.

Jednak czy słusznie powinniśmy się tego obawiać? Oczywiście, profil na facebooku i jego prowadzenie to nie taka prosta sprawa. Należy odpowiednio przykładać się do tego co i jak publikujemy, pisać wyłącznie przemyślane i poprawne teksty. Jednak człowiek to nie maszyna i pomylić się może, a nawet ma takie prawo.

Czy każdy błąd trzeba poprawiać?

Zanim więc zaczniesz w pośpiechu taki niefortunny wpis edytować bądź usuwać, zastanów się przez chwilę. Czy taka pomyłka nie jest lepszym call to action niż najlepszy, najbardziej poprawny i przemyślany wpis? Pamiętaj, że użytkownicy zawsze będą o krok przed Tobą i znajdą Twoją wpadkę zanim zdążysz cokolwiek z nią zrobić. Nie będą się też długo zastanawiać i od razu podzielą się tym z innymi. Jednak pamiętaj też, że wśród użytkowników znajdują się nie tylko hejterzy, ale również Twoi zwolennicy. I jeśli będą czuć się związani z marką, natychmiast przyjdą z odsieczą.

Hejter wytknie Ci błąd ortograficzny? Nie martw się, Twoi poplecznicy zajmą się tym i wejdą w polemikę z takim „znawcą językowym” za Ciebie. Ktoś w sieci napisze negatywny komentarz na temat marki? Ci, którzy szczerze go lubią, na pewno staną w jej obronie. Zwolennicy nieraz zadziałają szybciej niż niejedni specjaliści od marketingu. Taki hejtowy wpis pobudzi do działania tych zwolenników, którzy do tej pory w uśpieniu przyglądali się Twoim działaniom.

Fanów trzymaj blisko, a hejterów jeszcze bliżej

Morał z tego taki, że hejterzy mogą pobudzić do działania fanów na Facebooku znacznie lepiej niż niejeden przemyślany i dopieszczony wpis copywritera. Jednak nie pozwalaj sobie na zaniedbanie – musisz bacznie obserwować i kontrolować sytuację. Nawet gdy zdarzy Ci się wpadka, nie możesz pozostawić sytuacji samej sobie. Czasem dyskusja bowiem może potoczyć się w niepożądaną stronę. Trzeba więc stale trzymać rękę na pulsie i ingerować w razie potrzeby.

Pozwól swoim zwolennikom przemówić, ale pamiętaj, że to Ty tu trzymasz ster.

źródło: sxc.hu

DODANO: 24.04.2013r.
KOMENTARZE: Facebook - , Disqus - 0

komentarze

Marketing, reklama
i komunikacja w sieci!

fb rs