Google Alerts – niedoceniane źródło contentu

Praca w marketingu, a szczególnie w coraz ciaśniejszym światku SEM, z pewnością do lekkich nie należy. Dobre i oryginalne pomysły nie rosną na drzewach i raz na jakiś czas każdy z nas musi zmierzyć się z brakiem natchnienia. Jakby obowiązków było mało, dochodzi do tego jeszcze konieczność nieustannego monitorowania opinii o naszej marce i śledzenia branżowych nowości.

Choć może się to wydać nieprawdopodobne, to istnieje narzędzie, które potrafi nas w tym wszystkim wyręczyć. I to całkowicie za darmo! Tym razem chciałbym Ci przypomnieć o Google Alerts i pokazać, jak może ono pomóc w usprawnieniu procesu monitoringu, a także przełamaniu twórczego impasu.

Słowo o obsłudze

Google Alerts w polskiej wersji językowej znajdziesz tutaj. Jeśli nie miałeś z nim wcześniej do czynienia, to bez obaw. Jest to jedno z najprostszych narzędzi z bogatego asortymentu Google. Jego idea opiera się na powiadamianiu użytkowników o pojawieniu się w Internecie interesujących ich treści. Częstotliwość powiadomień, jak i kryteria wyszukiwania ustawiamy oczywiście sami.

Google Alerts

Jak widać, wielkiej filozofii tutaj nie ma. Zwróciłbym jednak uwagę na „Typ wyniku” i „Które” - warto się tutaj chwilę zastanowić nad charakterem wyszukiwanej przez nas frazy. Jeśli jest to słowo kluczowe o dużej ogólności, wybór „wszystkiego” w „Typie wyniku” zasypie nas potężną ilością, często zupełnie nieistotnych informacji. Z odwrotną sytuacją będziemy mieli do czynienia w przypadku long-tail keywords czy nazwy naszej marki – wtedy prawdopodobnie interesować nas będzie wszystko.

W przypadku „Którego”wybór „Tylko najlepszych wyników” oznaczać będzie wykorzystywanie filtra jakości i trafności wyszukiwań. W przypadku mocno sprecyzowanych wyszukiwań jest to na pewno dobry wybór, jeśli jednak chcesz jak najgłębiej zapuścić sieć, warto poeksperymentować też z drugą opcją.

Jak z tego korzystać …żeby skorzystać

GA może stanowić doskonałe źródło inspiracji do contentowej burzy mózgów. Przy okazji zaoszczędzi Ci czasu, który musiałbyś regularnie poświęcać na żmudne przeczesywanie Internetu. Byś w pełni wykorzystał zgromadzone za Ciebie informacje, zmobilizuj wyobraźnię przy tworzeniu alertów. Dobranie odpowiednich pytań, fraz kluczowych sprowadza się do zrozumienia rynkowej niszy, w której funkcjonujesz.

Poza tak oczywistym alertem jak wzmianka o własnej marce warto monitorować pytania, które według Ciebie stawiają Twoi potencjalni klienci (np. jak na załączonym obrazku). Na osobne powiadomienia zasługuje też badanie trendów, np. „skuteczne diety 2013”, „najlepszy blog odżywianie” etc. Być może w ten sposób nie tylko wcześniej niż konkurencja odgadniesz oczekiwania konsumentów, ale któregoś razu odkryjesz całkiem nowe pole dla rozwoju swej działalności?

Należy jeszcze dodać, że GA reaguje na wszystkie operatory wyszukiwarki, co bardzo korzystnie wpływa na precyzję wyszukiwań. Np. dzięki operatorowi [~odżywianie] GA wyszuka wszystkich możliwych synonimów wybranego słowa. Listę operatorów znajdziesz tutaj. Warto z nimi poeksperymentować. Nie raz zdziwisz się, jakie ciekawostki pozwalają znaleźć!

Optymalizacja skrzynki pod Google Alerts

Być może jesteś zbyt zajęty, by codziennie analizować zgromadzone na Twojej skrzynce powiadomienia. Od czego jednak są filtry? Po otrzymaniu powiadomienia odznacz je „ptaszkiem” i z dodatkowych opcji („more”) wybierz filtrowanie. Tam ustaw, by wiadomości z [email protected] automatycznie przechodziły do archiwum bądź też stwórz na taką potrzebę oddzielny folder. Sprawdzaj to miejsce raz w tygodniu, by regularnie otrzymywać zastrzyk świeżych pomysłów.

To tyle jeśli chodzi o Google Alerts. Mała rzecz a cieszy. Jeśli mimo to nadal zbyt często opuszcza Cię wena, pomyśl o zatrudnieniu profesjonalnego copywritera – jest to inwestycja, która szybko się zwraca!

DODANO: 5.07.2013r.
KOMENTARZE: Facebook - , Disqus - 0

komentarze

Marketing, reklama
i komunikacja w sieci!

fb rs